niedziela, 10 czerwca 2012

Kagerō wa tonda. かげろうは飛んだ。 (Daisuke x Kyo Patr 1)

蜉蝣 wa tonda... pamięci 大佑 <3 
R.I.P kochany... 
Ze specjalną dedykacją dla mojej kochanej Grey, której zawdzięczam całą tę przygodę z Kagerou.

(mam nadzieję, że mnie zbytnio w szkole za to nie opierdolisz) <3 ;******






Nagle poczułem ostry ból w klatce piersiowej. Trwał on jednak chwilę, po czym przeniosłem się do krainy morfeusza. Nie wiedziałem jednak, że...

Kiedy się obudziłem, zobaczyłem klęczącego przy kimś Hizumiego. Nie rozumiałem co się dzieje, jednak postanowiłem podejść do niego i zapytać, dlaczego płacze. Kiedy znalazłem się bliżej przyjaciela i chciałem dotknąć jego ramienia poczułem przerażającą pustkę, która spowodowała, że odsunąłem dłoń.
-Hizumi, co się stało?- wyszeptałem tuż nad jego uchem, lecz odpowiedziała mi cisza.
-Hizumi?-znowu nic.
-Do jasnej cholery Hizumi czy ty mnie w ogóle słuchasz?!- wrzasnąłem kiedy po kolejnej próbie wokalista znowu nie odezwał się do mnie ani słowem. Wtedy w końcu się odezwał.
-Dai dlaczego?! Powiedz mi dlaczego?
-Ale co?!- nic nie rozumiałem z jego szlochów.
-Daisuke Ochida, dlaczego jesteś takim potwornym egoistą?!
-Ja?! Egoi...- chciałem zacząć się z nim kłócić, jednak on kontynuował, więc stwierdziłem, że najpierw wysłucham co ma mi do powiedzenia, a dopiero później go opierdolę.
-Ty wredny,mały skurwysynu, dlaczego tak potwornie zraniłeś nas wszystkich?! Czy zanim to zrobiłeś pomyślałeś choć przez chwilę o mnie, Kyo, albo chociażby o Kazie lub fanach?!  Czy na serio byłeś aż takim debilem i frajerem, żeby myśleć, że nikt Cię nie potrzebuje, nie kocha?! -Chwila... czy on powiedział BYŁEŚ?! Poza tym przecież ja tutaj cały czas jestem, nigdzie nie wyjechałem...- na skutek jego złów zrobiło mi się bardzo przykro, nadal nie ogarniałem sytuacji, jednak postanowiłem dalej słuchać monologu mężczyzny.- Przecież ty byłeś taki młody, bo przecież niecałe trzydzieści dwa lata, to nic. To dopiero początek prawdziwego życia. Owszem, wiedziałem że od zawsze miałeś problemy z sercem, wszyscy to wiedzieliśmy, ty również. Przecież to właśnie dlatego, byłeś, jaki byłeś. Cieszyłeś się życiem jak mogłeś i bez względu na konsekwencje, spełniałeś swoje marzenia. Więc powiedz mi, jeśli jeszcze w jakikolwiek sposób mnie słyszysz, po cholerę mieszałeś te jebane prochy z alkoholem?! To było celowe, czy zrobiłeś to ze zwykłej głupoty?! NIE! Nie wierzę, w żadną z tych opcji, bo byłeś zbyt mądrym facetem i za bardzo kochałeś to pieprzone życie, więc DLACZEGO?! Jesteś zwykłym tchórzem, imbecylem, frajerem, debilem, kretynem, mendą... JA PIERDOLĘ! Dai, przepraszam. Przepraszam, ale to dla mnie zbyt trudne. Bo nie wiem co teraz będzie. Nie wiem jak im o tym powiedzieć. Nie wiem jak świat zareaguje na wieść o tym zdarzeniu. - po policzkach wokalisty znów zaczęły spływać potoki łez. Sam też miałem ochotę się rozpłakać, ale nie mogłem. Wtedy też właśnie przypomniała pewna rzecz o której często rozmawiałem z Kyo. „Duchy osób zmarłych nie potrafią fizycznie płakać.”
Zrozumiałem co się stało i... TAK! CZYLI JEDNAK UDAŁO MI SIĘ.

1 komentarz: