R.I.P kochany...
Ze specjalną dedykacją dla mojej kochanej Grey, której zawdzięczam całą tę przygodę z Kagerou.
(mam nadzieję, że mnie zbytnio w szkole za to nie opierdolisz) <3 ;******
Nagle poczułem ostry ból w klatce
piersiowej. Trwał on jednak chwilę, po czym przeniosłem się do
krainy morfeusza. Nie wiedziałem jednak, że...
Kiedy się obudziłem, zobaczyłem
klęczącego przy kimś Hizumiego. Nie rozumiałem co się dzieje,
jednak postanowiłem podejść do niego i zapytać, dlaczego płacze.
Kiedy znalazłem się bliżej przyjaciela i chciałem dotknąć jego
ramienia poczułem przerażającą pustkę, która spowodowała, że
odsunąłem dłoń.
-Hizumi, co się stało?- wyszeptałem
tuż nad jego uchem, lecz odpowiedziała mi cisza.
-Hizumi?-znowu nic.
-Do jasnej cholery Hizumi czy ty mnie w
ogóle słuchasz?!- wrzasnąłem kiedy po kolejnej próbie wokalista
znowu nie odezwał się do mnie ani słowem. Wtedy w końcu się
odezwał.
-Dai dlaczego?! Powiedz mi dlaczego?
-Ale co?!- nic nie rozumiałem z jego
szlochów.
-Daisuke Ochida, dlaczego jesteś takim
potwornym egoistą?!
-Ja?! Egoi...- chciałem zacząć się
z nim kłócić, jednak on kontynuował, więc stwierdziłem, że
najpierw wysłucham co ma mi do powiedzenia, a dopiero później go
opierdolę.
-Ty wredny,mały skurwysynu, dlaczego
tak potwornie zraniłeś nas wszystkich?! Czy zanim to zrobiłeś
pomyślałeś choć przez chwilę o mnie, Kyo, albo chociażby o
Kazie lub fanach?! Czy na serio byłeś
aż takim debilem i frajerem, żeby myśleć, że nikt Cię nie
potrzebuje, nie kocha?! -Chwila... czy on powiedział BYŁEŚ?!
Poza tym przecież ja tutaj cały czas jestem, nigdzie nie
wyjechałem...- na skutek jego złów zrobiło mi się bardzo
przykro, nadal nie ogarniałem sytuacji, jednak postanowiłem dalej
słuchać monologu mężczyzny.- Przecież ty byłeś taki młody, bo
przecież niecałe trzydzieści dwa lata, to nic. To dopiero początek
prawdziwego życia. Owszem, wiedziałem że od zawsze miałeś
problemy z sercem, wszyscy to wiedzieliśmy, ty również. Przecież
to właśnie dlatego, byłeś, jaki byłeś. Cieszyłeś się życiem
jak mogłeś i bez względu na konsekwencje, spełniałeś swoje
marzenia. Więc powiedz mi, jeśli jeszcze w jakikolwiek sposób mnie
słyszysz, po cholerę mieszałeś te jebane prochy z alkoholem?! To
było celowe, czy zrobiłeś to ze zwykłej głupoty?! NIE! Nie
wierzę, w żadną z tych opcji, bo byłeś zbyt mądrym facetem i za
bardzo kochałeś to pieprzone życie, więc DLACZEGO?! Jesteś
zwykłym tchórzem, imbecylem, frajerem, debilem, kretynem, mendą...
JA PIERDOLĘ! Dai, przepraszam. Przepraszam, ale to dla mnie zbyt
trudne. Bo nie wiem co teraz będzie. Nie wiem jak im o tym
powiedzieć. Nie wiem jak świat zareaguje na wieść o tym
zdarzeniu. - po policzkach wokalisty znów zaczęły spływać potoki
łez. Sam też miałem ochotę się rozpłakać, ale nie mogłem.
Wtedy też właśnie przypomniała pewna rzecz o której często
rozmawiałem z Kyo. „Duchy osób zmarłych nie potrafią fizycznie
płakać.”
Zrozumiałem co się stało i... TAK! CZYLI JEDNAK UDAŁO MI SIĘ.