niedziela, 6 listopada 2011

...on mnie nie kochał, on tylko potrzebował mojego ciała (Maya x Aiji)


Z dedykacją dla Pauliny, dla której szykuję 2Mina <3

-Zostaw mnie Shinji! Nie Chcę Cię więcej widzieć! Wypierdalaj stąd i nigdy więcej nie pokazuj mi się na oczy!- wrzeszczałem jak opętany, płacząc. Rzuciłem w Ciebie porcelanowym wazonem, jednak w ostatnim momencie zrobiłeś unik przez co naczynie rozbiło się o ścianę.- Nienawidzę Ci! Miałeś być moim przyjacielem, bratem ostoją! Miałeś mi pomagać i troszczyć się o mnie, a spieprzyłeś mi życie!  Przez Ciebie mój świat się zawalił! I teraz się Ciebie pytam: JAK MOGŁEŚ?! Jak mogłeś mi to zrobić?! Doskonale przecież wiesz, że ja go kochałem, a i tak sprawiłeś, że mnie zostawił. Nasze rozstanie kosztowało mnie też posadę w zespole, tak więc gratuluję Ci Mizui! Przez Ciebie straciłem i miłość i pracę! Ty idioto! SPIEPRZYŁEŚ!- krzyczałem, bijąc pięściami w Twoją klatkę piersiową.
- Masahito błagam Cię, uspokój się.- poprosiłeś starając się przytrzymać mnie za ramiona, jednak nie dałeś mi mi rady, gdyż w ataku złości wyrwałem Ci się dalej okładając pięściami Twój tors- Powiedz mi. Powiedz mi, co mu naopowiadałeś?! Jakie okropności wymyśliłeś, że Miyavi mnie zostawił?!- moim łzom i agresji nie było końca. Po chwili mocowania się w ciszy przerywanej moim szlochem, straciłem jednak siłę, tak, że wykorzystałeś  to i mocno przytuliłeś mnie do siebie, zatapiając twarz w moich włosach.
-Takamasa zapytał mnie czemu nie powiedziałem Ci o jego romansie z Melody i o tym, że przyłapałem ich na gorącym uczynku.- wyszeptałeś niepewnie, jakbyś się bał, że to mnie zabije.
-CO?! Ty chuju, dlaczego mi…- zacząłem się wyrywać, jednak przerwałeś mi mówiąc- Nie mówiłem Ci, bo Cię do cholery KOCHAM i chciałem, żebyś był szczęśliwy. Nie potrafiłem Ci powiedzieć, kiedy widziałem jak wracałeś nad ranem radosny i szczebiotałeś o waszej miłości. Dokładnie to samo powiedziałem Miyaviemu.- odpowiedziałeś, po czym czule mnie pocałowałeś.
Ilość uczucia, którą włożyłeś w ten pocałunek sprawiła, że zrozumiałem dlaczego Takamasa mnie zostawił. W porównaniu do Ciebie, on mnie nie kochał, tylko potrzebował mojego ciała. O tak. On tylko się mną zaspakajał. Każde nasze spotkanie kończyło się przecież dzikim, nie zawsze przeze mnie chcianym seksem. Nie. Miyavi mnie nie zmuszał, sam się dla niego zmuszałem, aczkolwiek mimo wszystko… Uświadomiłeś mi, czego od zawsze brakowało mi w moich związkach. Dałeś mi to. W tym momencie dałeś mi szczerą, bezinteresowną miłość, czułość, ciepło. Nigdy wcześniej nie zaznałem tych uczuć. Nigdy wcześniej nikt nie ofiarował mi siebie i swojego serca. To ja zawsze dawałem całego siebie, a inni tylko brali.
Po dość długiej wymianie czułych pocałunków wtuliłem się w Twoją szyję i czując, że moje policzki znów stają się mokre od łez cicho wyszeptałem- Arigato Shinji.
- Nie masz mi za co dziękować potworku. Ja zostałem stworzony do tego, by cię kochać i uczynić Ci raj na ziemi.- odpowiedziałeś siadając na kanapie, sadzając mnie na swoich kolanach i mocno przytulając.
Nie wiedziałem jak Ci podziękować za to, że przy mnie jesteś, więc po prostu wpiłem się w Twoje usta, chcąc tym samym wyrazić chęć odwzajemnienia Twoich uczuć.
Wiedziałem, że droga, którą wybraliśmy nie będzie łatwa, jednak poczułem cholerne szczęście, które rozpierało mnie całego. Uśmiechnąłem się błogo, na co zareagowałeś przerywając pocałunek i pytając- Co się dzieje potworku?
-Nic, tylko właśnie zdałem sobie sprawę, że od dawna Cię kochałem, tylko o tym nie wiedziałem.
Tak Shinji, kocham Cię i nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie.
-Cieszę się- uśmiechnąłeś się, a twoje oczy zabłyszczały radośnie
Przytuliłem się do Ciebie i obaj zasnęliśmy, zmęczeni zbyt dużą dawką emocji.